FESTIWALOWE ASPIRACJE !

festival_gente

Czy da się dziś przewidzieć sukces jakieś imprezy? Czy są na to mocni, zna ktoś patenty?Myślę, że nie, zwłaszcza w przypadku imprez alternatywnych jest to porostu niemożliwe.

Nie ma mocnych na scenariusz takiego wydarzenia, zwieńczonego sukcesem zjednej strony frekwencyjnycm a a z drugiej finasowym ( czyli wyjście na przysłowiowy plus ). Skąd się to bierze ? Sadze, że ze specyfiki naszych czasów i mentalności ludzkiej. Począwszy od tzw. sytuacji kryzysowej, a wiec faktu, że każdy zarówno organizator jak iwidz musi liczyć się z kasą, aż po przysłowiowe przewracanie się ludziom w dupe. Wiadomo, sytuacja jest taka a nie inna, co widać doskonale na polskich warunkach,bida wśród ludzi, że aż piszczy.Ciężko iść na imprezę wydać kasę na bramkę, piwo i nie daj boże na jakieś żarcie, nie wspomnę o płycie czy koszulce ulubionego zespołu.Jednak, często zdarza się też tak,że ta sytuacja jest wykorzystywana przez publikę, która wymusza pewne zachowania, czyli jak się do nas nie nagniecie to wała macie a nie imprezę.Oznacza to nic innego jak, jeśli bilet nie będzie za 5 zł to chuja nas zobaczycie, co jednocześnie nie gwarantuje wcale publiki o nie. btw proponuje wtedy organizatorom nie siłować się i jak nie ma widzów na dane wydarzenie dać sobie przysłowiowego siana z eventem.

Z drugiej strony podziwiam organizatorów idealistów, i nie ma tu słowa ironii, którzy myślą, że w dzisiejszych czasach zrobią imprezę na miarę dużego festu z przysłowiowym sukcesem.
Publiczność jest poddawana nieskończonej ilości bodźcom i nie wiadomo co jutro zacznie ich „kręcić”. Często są zainteresowani,właściwie nie samym wydarzeniem, ale tym co w koło się dzieje.Im bardziej tanie i „pojechane” tym lepiej.(oczywiście nie generalizuje, zdarzają się wyjątki) Niestety przez takie zachowania większość imprez nie ma porostu charakteru i klimatu.Organizatorzy chcąc nagiąć się do tych specyficznych okoliczności, wymyślają wziąż nowe „twory”, łącząc gatunki, wprowadzając udziwnienia z pogranicza absurdu.No i wtedy musi być do wszystkiego dodana jakaś „filozofia” i tzw. przebieranki. Czy dzisiejsza publika rozumie wogóle muzykę i postrzega dźwięki, stoję nieraz pod sceną i zastanawiam się, czy słyszą prostotę bitu i prymitywizm wykonania krzycząc „zajebiste”!

Czy tylko bifor pod sklepem jest w stanie nakreślić klimat imprezy? Nie ma patentu jak widać zarówno na duże widowiska, jak i na małe koncerty. Niedawno przeczytałam, że ubiegłoroczny koncert Madonny i odmóżdżającego Coldplay w Warszawie okazał się również porażką frekwencyjno-finansową, ale szczęście tam poszedł zastrzyk ksiory z naszych podatków i uff kurwa udało im się.
Szkoda, że nie ma już czasów tzw. wiernej i szczerej publiki – świat idzie na przód.Wiec, jeśli jesteś pasjonatem chcesz coś zrobić wielkiego i oryginalnego pamiętaj musisz mieć pieniądze oraz dużo siły psychiczne,i nie licz na przedsprzedaż lub dofinansowania, chyba że „bierzesz” coś czego ja nie znam 😉

A tak wogóle pozdrowienia od idealistów 🙂 też gromadzimy własną kasę żeby coś stworzyć !

 

0

komentarzy

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!